Dwa fundamenty
jako że jestem stary millenialsem i nie umiem korzystać z niczego młodszego niż fejsbuk to wrzucam jeszcze raz, tym razem jako post a nie notkę.
Jednym z najwiekszych cudów Mezoameryki, fundamentem na którym zbudowano całe cywilizacje, jest kukurydza. Dla Majów, Azteków i innych mieszkańców Mezoameryki była tym, czym dla Europejczyków chleb - codziennym posiłkiem, tematem mitów i legend, inspiracją dla poetów. Jednak w odróżnieniu od pszenicy, ziemniaków czy sorgo, które w formie “dzikiej” wyglądają z grubsza podobnie do tego, co znamy z dzisiejszych pól, kukurydza nie ma swojego naturalnego odpowiednika. Dopiero w XIX wieku udało się ustalić, że znana nam kukurydza najprawdopodobniej pochodzi od teosyntu, który chociaż genetycznie jest przodkiem “naszej” kukurydzy to wygląda przy niej jak petarda przy bombie atomowej - mała roślinka z jeszcze mniejszą “kolbą” zawierającą kilka ziarenek. To, że mieszkańcom Mezoameryki udało się przekształcić coś tak niepozornego w znaną nam dziś kukurydzę już tysiące lat temu jest zjawiskiem bez precedensu.
Drugim, bardziej dosłownym fundamentem cywilizacji, był cement - co prawda tutaj palmę pierwszeństwa dzierżą starożytni Rzymianie, ale Majowie potrafili wytwarzać go metodami podobnymi do tych, z których kilka wieków wcześniej korzystali ich rzymscy koledzy - za pomocą specjalnych pieców podgrzewano wapień do wysokich temperatur, w efekcie czego powstawało wapno palone, które po połączeniu z wodą i kruszywem (np. ceramiką albo piaskiem) dawało nam cement z którego powstawały cuda majańskiej architektury, a których mizerny, odarty ze stiuku i kolorowych farb cień możemy oglądać do dziś.
(jestem pewien że istnieje co najmniej jedna teoria spiskowa o tym, że Rzymianie dopłynęli do Ameryki i nauczyli nejtiwów m.in. wytwarzania cementu)
Ale co ma jedno z drugim wspólnego?
Otóż aby ziarna kukurydzy lepiej nadawały się do spożycia były one poddawane namaczaniu. Nie moczono ich jednak w zwykłej wodzie, ale w roztworze pozostałym po produkcji cementu, coś co nazywamy dziś procesem nixtamalizacji (od “nixtla”, słowa na popiół po wapnie palonym oraz “tamalli” ciasto kukurydziane - stąd hiszpańskie tamales), dzięki czemu ziarna stawały się łatwiejsze do zmielenia, a zasadowy odczyn takiego roztworu pomagał w uwolnieniu się m.in. witaminy B12 (o czym oczywiście Majowie nie mogli wiedzieć, mogli jednak zaobserowować że jedząc rzeczy z nixtamalizowanej kukurydzy są zdrowsi i silniejsi)



